Kserowane sny

Rezerwowi - moodboard

Rezerwowi – moodboard

Źródła zewnętrzne: Chris Evans, John Guleserian – Before we go; Gentleman! – Maj; ivorydrive.deviantart.com

1.

Hala RCS pustoszała w mgnieniu oka. Niewiele ponad sześćset osób kibicowało dziś lubińskiej drużynie w spotkaniu z BBTS-em. Mecz z przewidywalnym wynikiem, którego nikt nie przewidział. Stracone punkty z klubem z dołu tabeli i niesmak. A do tego jutro poniedziałek. Trudno winić kogokolwiek za natychmiastową ucieczkę z miejsca porażki. Jedynie z kantorku sklepu kibica dochodziły jeszcze podniesione głosy. Gorliwie omawiano tu kalendarz rozgrywek. Zbliżały się hity wiosennej rundy – Resovia i Lotos w Lubinie, zaraz potem wyjazd do Bełchatowa i Jastrzębski u siebie.

-Skra zawsze ma syrenę, czemu my nie możemy? – Jacek, najnowszy członek klubu, gdy tylko była okazja przywoływał swój ulubiony temat zaczepny. Jak zwykle wywoływał tym samym burzliwą dyskusję.

Danka westchnęła. Znała na pamięć całą listę „Pro i Contra Syrena”. Wiedziała, że jeżdżący na co dzień betoniarką Marek za moment rzuci obelżywe: „nie zamieniajmy się w Pikników”, ktoś inny dopowie coś o Januszach Siatkówki a sympatyczny Pan Krzysiu zaproponuje, że może grać na akordeonie, za co zostanie z miejsca skarcony przez całą resztę. Dziewczyna poprawiła na ramieniu płócienną torbę ze zrolowanymi transparentami w klubowych barwach i dyskretnie zaczęła rozglądać się w poszukiwaniu bezpiecznego sposobu na angielskie wyjście i niezauważone opuszczenie zgromadzenia. Była już zdecydowana przecisnąć się pod ścianą, za wystawką pomarańczowych koszulek, gdy przed jej nosem zadyndał sporych rozmiarów klucz.

-Chyba żartujesz! – Danka obróciła się gwałtownie i spojrzała z niedowierzaniem na stojącego za nią chłopaka.
-Mówiłem, że załatwię – Filip uśmiechał się szeroko – To co? Idziemy?
-Jasne! – Danusia nie mogła uwierzyć, że mu się udało. Jej uwielbienie dla Filipa wzrosło właśnie o kolejne dwadzieścia procent i sięgało łącznie około dwustu pięćdziesięciu procent normy.

Danka do klubu kibica Cuprum trafiła właśnie przez Filipa. W ogóle, wiele rzeczy robiła ze względu na niego. Tak się jakoś składało, że nie potrafiła mu odmówić, szczególnie, gdy się uśmiechał. I choć usilnie wmawiała sobie, że Flips jest po prostu rzadkim okazem nad wyraz sympatycznego kolegi z pracy i nie ma co szukać w ich znajomości drugiego dna, gdzieś głęboko z tyłu danusiowej głowy nierzadko pojawiały się myśli o niebieskich oczach, długich rzęsach i wielu sprawach, których zazwyczaj „tylko przyjaciele” sobie wzajemnie nie robią. Zapominała wtedy, że jest od Filipa dużo niższa, że jeszcze co najmniej przez rok będzie chodzić z aparatem korekcyjnym, że szpilki założyłaby jedynie wtedy, gdyby miała ochotę połamać nogi oraz że przy dziewczynach z działu sprzedaży zawsze wygląda jakby ją ktoś właśnie wyłowił z dna szafy i nie zadając sobie trudu odkurzaniem od razu ustawił obok fabrycznie nowych lalek barbie. Lecz jakim sposobem Danusia mogłaby wyrzec się swoich sekretnych marzeń, kiedy właśnie dla niej Flips gotów był na najbardziej nieprzewidywalne pomysły. Tak jak dziś, gdy tylko sobie wiadomym przekupstwem bądź zastraszeniem wycyganił klucz od hali i teraz dumny jak paw, pogwizdując pod nosem zaciągnął dziewczynę na sam środek boiska.

-Daaaaan – krzyknął zwijając dłonie wokół ust – słyszysz jakie tu jest echo?
-Fliiiips – odkrzyknęła Danusia, mimo, że stała o krok od Filipa – Nic a nic nie słyszę, powtórz mi.
-Daaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaan!!!! – chłopak ryknął na całe gardło, a jego głos odbijał się od ścian hali dudniąc i powielając przeciągniętą samogłoskę.
-Dobra, słyszę już, słyszę – Danka obejrzała się trwożliwie na wejście spodziewając się zobaczyć tam czekającą już na nich ochronę – co teraz?
-No jak to co? – Filip popatrzył na nią z rozbawieniem – Gramy, dziewczyno, gramy!

Hala było przygotowana do jutrzejszego treningu, siatka wciąż rozpięta pomiędzy słupkami a w rogu kosz wypełniony piłkami. Lepszej okazji nieproszeni goście nie mogli sobie wymarzyć.

-Z numerem jeden, podpora drużyny, kapitan, mistrz olimpijski, legenda siatkówki, Filip „Młot” Gralewski! – Flips zamarkował obijanie rąk kolegów z nieistniejącego zespołu i drobny truchcikiem obiegł swoją połowę boiska a następnie zaanonsował Danusię.
-Po drugiej stronie, z numerem trzysta sto jeden, kobieta, której nie trzeba przedstawiać, jedyna na świecie zawodniczka potrafiąca grać na trzech pozycjach jednocześnie, najskuteczniejsza atakująca serie A, Danuta „Malizna” Musielak.

Danka może by i wybiegła pod siatkę w podobnym stylu jak przed chwilą jej kolega, ale uniemożliwiał jej to niepohamowany atak śmiechu. Zgięta w pół ledwie łapała powietrze, kiedy Flips wydał rozkaz:
-No, to teraz idź zaserwować.

Danusia obejrzała się za siebie. Jakoś z trybun zdawało się jej zawsze, że do linii końcowej wcale nie jest daleko. Zawodnicy brali nawet dodatkowy rozbieg i często stawali aż pod bandami reklamowymi. Tymczasem, gdy ona sama dotarła tuż za pomarańczowe pole i spojrzała w kierunku domniemanego strzału wydało jej się nagle, że od siatki dzielą ją kilometry. A przecież powinna przebić piłkę aż na drugą stronę. Nierealne.

-Mogę oburącz? – krzyknęła do Filipa wywołując dla odmiany u niego ogólną wesołość.
-Obunóż może? Dan, nie wygłupiaj się – usłyszała w odpowiedzi.

Danusia nabrała głośno powietrza zastanawiając się jaką strategię zagrywki obrać i czy w ogóle zna jakąś skuteczną strategię umożliwiającą pokierowanie piłki choćby w okolice środkowej linii.

-Proponowałbym zmianę zadaniową – w słabo oświetlonym wejściu prowadzącym na zaplecze hali pojawiła się ciemna sylwetka wysokiego mężczyzny.
Danka i Filip spojrzeli po sobie w zaskoczeniu. Nieznajomy wyszedł z cienia i z miejsca stał się znajomym, aż za bardzo.

Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Kserowane sny

  1. ~Greenberry pisze:

    Kurczę, zaintrygowałaś mnie, i to mocno. Kupuję Danusię w ciemno.

    • otfilulu pisze:

      Powtórzę: dziękuję za kredyt zaufania, ale mam jeszcze dwie „zajawki” do napisania, wcale nie wiem czy Danka będzie najmocniejsza.

  2. otfilulu pisze:

    Bardzo dziękuję za kredyt zaufania :)
    Nie wiem czy będzie coś dalej, bo na razie tak sobie próbuję na żywym organizmie, co mi bardziej podejdzie i czy coś w ogóle. Nie ma mowy, żebym pisała więcej jak jedno z tej czwórki, bo dopiero byłby groch z kapustą. Ale cieszę się, że Danusia się spodobała, a grafika nie jest przypadkowa, bo żeby dać odczuć jak sprawy mogą się popaprać dobrze jest najpierw pokazać jak bywało beztrosko.
    Pozdrawiam i zapraszam, planuję dać sobie szanse z każdym z pomysłów.

  3. ~selene pisze:

    O, a tutaj mamy jeden wielki znak zapytania, począwszy od tytułu, przez grafikę, treść, na bohaterach skończywszy. Zestaw zdjęć sugeruje coś nostalgicznego i sentymentalnego (nie powiem, lubię takie klimaty), a wystartowałaś lekkim, tanecznym krokiem. Z doświadczenia wiem jednak, że fabuła, a może raczej nastrój Twoich opowiadań charakteryzuje się sporą dynamiką zmian, nieodpowiednie byłoby więc zakładanie czegokolwiek z góry. Czekam zatem i pozdrawiam :)

  4. ~Hania z R. pisze:

    Już lubię Danusię. I czekam co będzie dalej.

    Cura ut valeas!

  5. ~VE. pisze:

    Sam początek, kilka zdań, a już zaciekawia. Podziwiam, że umiesz rozpocząć kilka historii na raz i czekam na więcej. Zaglądać będę, to wiadomo. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>